16
wrz

wrzesień 2018

 

Zaledwie tydzień po powrocie z Beskidu Sądeckiego wybraliśmy się tym razem rodzinnie do Beskidu Żywieckiego. Celem było zdobyć Babią Górę. Najwyższy szczyt tego pasma o wysokości 1725 m. Po drodze zwiedzaliśmy zamki/warownie na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Nie obyło się również bez Energylandii.

Szlakiem Orlich Gniazd.

1. Zamek Olsztyn

2. Zamek Ogrodzieniec

3. Zamek Pieskowa Skała

4. Zamek w Ojcowie

5. Zamek Królewski na Wawelu

6. Zamek Tenczyn

7. Zamek Lipowiec

Nie będę się rozpisywał co i jak w każdym zamku. Mogę tylko wspomnieć o + i -.

Zamek Olsztyn to niestety komercyjne ruiny. Oczywiście pod kątem wycieczki z 3 letnią dziewczynką która nie da rady z przewodnikiem. Po za tym jest spoko, stosunkowo mało zwiedzających na dużym terenie. Zamek Ogrodzieniec znacznie ładniej się prezentował z zewnątrz od Olsztyna. Natomiast to co się dzieje dookoła zamku i na podejściu do niego to tragedia. Każdy chce zarobić takie czasy. Istny „jarmark dominikański” + wszędzie płatny parking. To wykorzystali mieszkańcy. Wszędzie ludzie naganiają na swoje podwórka żeby parkować. 10 zł całodzienny parking – starsi gospodarze i gospodynie znaleźli sposób na dorobienie do emerytury. Naganiacze wszędzie ale to samo dalej każdy zamek + Wieliczka. Tylko Wawel był od tego wolny. Pieskowa Skała to typowy zamek do zwiedzania. Odpicowany co powoduje że traci warowny charakter, położony malowniczo. Co najważniejsze brak straganów (duży +). Zamek w Ojcowie… Niestety gospodarz u którego nocowaliśmy delikatnie wprowadził nas w błąd. Powiedział że ten zamek to ruiny i można go oglądać bez przeszkód cały czas?!? No i lipa na spokojnie wybraliśmy się na zamek i doszliśmy o 17:55 pani w bramie (kasie) powiedziała, że zamyka i w 5 min nikomu nie udało się jeszcze zwiedzić „ruin”. Faktycznie nie wiele zostało z zamku ale nie napiszę zbyt wiele ponieważ nie było nam dane wejść za daleko. Zamek Królewski na Wawelu. Wiadomo 2 co do wielkości zamek w Polsce. Czy ładny? Ładny. Chociaż tak jak i Pieskowa Skała odpicowany, kolorowy.  Zamek Tenczyn do którego dotarliśmy w poniedziałek, okazał się zamknięty. Otóż zamek otwarty jest zgodnie z informacją na bramie jedynie w wakacje i tylko w soboty i w niedziele. Z zewnątrz i z lotu ptaka bardzo ładny. Zamek Lipowiec zrobił na nas wrażenie, może nie największy, może nie zachowany z pewnością nie odpicowany, ale na pewno fajny. Każde pomieszczenie, komnata opisane. Bez zbędnych dzieł sztuki (zależy kto co lubi). Ja osobiście po za eksponatami ze zbrojowni z zamku na Wawelu nie pamiętam żadnego obrazu. Lipowiec ma udostępnioną wieżę z widokiem na całą okolicę. Parking bezpłatny, z którego delikatnie pod górę po 6-8 min z dziećmi  dochodzi się do bramy.

Z Babic (zamek Lipowiec) ruszyliśmy już w góry. Konkretnie do Zawoi. Spacer w górę rzeki Skawica i piwko. Następy dzień to szaleństwo w parku rozrywki Energylandia. Bilety jak na polskie realia stosunkowo drogie. Tzn nie mają przemyślanego sposobu na małe dzieci z opiekunami którzy nie skorzystają tak naprawdę z niczego ekstremalnego a płacą normalny bilet. Komercha przez duże K!!! No ale jest to takie miejsce. Dla przykładu paczka małych frytek 10 zł. Prawdą jest jednak to, ze nie jedzie się tam na obiad tylko poszaleć!

Po dniu szaleństw przyszedł czas na zdobycie szczytu Babiej Góry. Diablak 1725 m. Samochodem można podjechać na 1010 m. Parking 15 zł, wejście do parku ( i tu niespodzianka) dorośli 5 zł ulgowe 2,5 zł do 7 roku bezpłatnie. No chyba że obsługa spojrzy przychylnie :) Wejście czerwonym szlakiem z dzieciakami 3,5 i 8 lat zajmuje 2,5 godz. Zejście inną drogą przez schronisko 4 godz. Niestety wcale nie ładniejsze. Utrata 1,5 godz.

Na koniec pobytu w Zawoi zobaczyliśmy Wodospad Mosorne, Od parkingu (bezpłatnie) 450 m do przejścia.

W drodze powrotnej do Gdańska Oświęcim i Brzezinka. Niestety tylko z samochodu. Moja córka i tak by nie zrozumiała tego co tam się wydarzyło. Dla niej jeszcze za wcześnie.

 

 

 

 

Add reply

*